Powszechna Wystawa Krajowa w Poznaniu

Informacje ogólnie dotyczące wystawy

Ponad 4,5 miliona zwiedzających, 200 tysięcy gości z zagranicy, 65 hektarów powierzchni, 138 dni ekspozycji, 112 pawilonów wystawienniczych i 900 dni przygotowań – to w skrócie bilans Powszechnej Wystawy Krajowej, którą równo 84 lata temu, w asyście honorowego szwadronu 15. Pułku Ułanów Poznańskich prezydent Rzeczypospolitej otworzył profesor Ignacy Mościcki, prezydent RP.

Przez 138 dni, od 16 maja do 30 września 1929 roku Poznań i Łazarz tętnił życiem od rana do wieczorem. Na 65 hektarach, powierzchni trzy razy większej od dzisiejszych Targów odbywała się Powszechna Wystawa Krajowa, zwana „PeWuKą”.

Wystawa na ogromną skalę została zorganizowana w 10. rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości, a miała na celu pokazać dorobek odrodzonego państwa. Honorowy patronat nad PeWuKą objął Ignacy Mościcki, a na czele Komitetu stanął sam Józef Piłsudski.

„16 maja 1929 roku, punktualnie o godzinie 10 rano, do reprezentacyjnej hali targowej u zbiegu ulic Marszałka Focha [obecnie Roosevelta – przyp. red.] i Bukowskiej, przybył w asyście honorowego szwadronu 15. Pułku ułanów Prezydent Rzeczypospolitej, profesor Ignacy Mościcki. Kilka minut później przeciął nożyczkami biało-czerwoną wstęgę i wypuścił z dłoni białego pocztowego gołębia. W ten sposób, w obecności 1000 zaproszonych gości, otwarta została w poznaniu największa wystawa, jaką kiedykolwiek zorganizowano w Polsce – Powszechna Wystawa Krajowa” – piszą Marcin J. Januszkiewicz i Adam Pleskaczyński w książce „Podręcznik Poznańczyka albo 250 dowodów wyższości Poznania nad resztą świata”.

Ekspozycja PeWuKi, która prezentowana była w 112 obiektach prezentowała polskie dokonania w dziedzinie przemysłu, handlu, rolnictwa, opieki społecznej, wychowania fizycznego, higieny, sportu, kultury, sztuki i nauki.

Na PeWuCe zaprezentowało się prawie 1,5 tysiąca wystawców, a przez prawie cztery miesiące wystawę odwiedziło ponad 4,5 miliona zwiedzających.

W pawilonach tematycznych, które były podzielone na pięć kompleksów i części było można zobaczyć przemysł ciężki, metalowy, lotniczy, samochodowy czy elektrotechnikę. Swoje pawilony miały też Przemysł Drzewny, Handel i Ubezpieczenia czy Rzemiosło. Panie chętnie odwiedzały Pawilon Pracy Kobiet oraz pawilony poświęcone włókiennictwu, konfekcji, galanterii i jedwabnictwu. Oryginalnym kształtem z trzema wieżami wyróżniał się Pawilon Przemysłu Wódczanego. Goście odwiedzali także Pawilon Przemysłu Likierowego i Koniakowego oraz pawilony Fabryki Czekolady Goplana, firmy E.Wedel i syn czy Browaru Okocimskiego.Sporo miejsca na Pewuce poświęcono także instytucjom publicznym i urzędom. Odwiedzić można było m.in. Ministerstwo Komunikacji, Ministerstwo Poczty i Telegrafów, Ministerstwo Rolnictwa czy Ministerstwo Reform Rolnych. Pewuka miała też swój Pałac Sztuki. Uruchomiono go w istniejącym do dziś Collegium Anatomicum. W ciasnych salach prezentowano m.in. dzieła Matejki i Wyspiańskiego.

Wielkim powodzeniem cieszyła się poznańska Palmiarnia z największym kompleksem roślinności tropikalnej w Polsce. Zwiedzający Pewukę mogli podziwiać największą fontannę ulokowaną w parku Wilsona.

Tereny PeWuKi obejmowały w sumie 65 hektarów, a więc teren trzykrotnie większy od dzisiejszego obszaru Międzynarodowych Targów Poznańskich. PeWuKa, którą można porównać jedynie do dzisiejszego EXPO (nawet Konferencja Klimatyczna COP14 nie była na taką skalę) obejmowała swoim zasięgiem niemalże 2/3 dzielnicy Łazarz: od dzisiejszych Targów, po Park Wilsona, Park Kasprowicza aż do skrzyżowania Reymonta i Grochowskiej. Dzięki PeWuCe powstał Dworzec Zachodni, Hotel Polonia (dzisiaj 111. Szpital Wojskowy), Collegium Chemicum czy Palmiarnia Poznańska.

Jedną z atrakcji Powszechnej Wystawy Krajowej było nieistniejące już Wesołe Miasteczko, w którym znajdowała się kolejka górska długości 2 kilometrów. Wesołe Miasteczko znajdowało się w Parku Kasprowicza, w miejscu dzisiejszego stadionu Energetyka przy ulicy Reymonta.

Autor: Janusz Ludwiczak


Informacje dotyczące wesołego miasteczka

Od lat przeróżne firmy rzucają pomysły budowy pierwszego w naszym kraju parku rozrywki z prawdziwego zdarzenia. Póki co wszystkie z tych projektów okazywały się czystymi mrzonkami, a rollercoasterów i zjeżdżalni wodnych jak nie mieliśmy, tak nie mamy. Co nie znaczy, że nigdy ich w Polsce nie było! W 1929 roku w Poznaniu powstał wielki park rozrywki, w niczym nie ustępujący swoim amerykańskim odpowiednikom.

Poznańskie „Wesołe miasteczko” wybudowano jako uzupełnienie organizowanej w stolicy Wielkopolski Powszechnej Wystawy Krajowej – iście międzynarodowej imprezy, na której przygotowanie nie szczędzono sił i środków budżetowych. O ile sama wystawa przeszła do historii, to towarzyszący jej lunapark zupełnie niesłusznie został zapomniany. Tymczasem jak na ówczesne warunki był to jeden z najnowocześniejszych parków rozrywki w Europie, a nawet na świecie.

Dzisiaj nie został po nim żaden ślad, a zamiast emocjonujących atrakcji, przy ulicy Reymonta w Poznaniu możemy zobaczyć tylko pozostałości stadionu Energetyka. Na szczęście zachował się wydawany z okazji poznańskiej imprezy dwutygodnik „Echo Powszechnej Wystawy Krajowej”, a w jednym z jego numerów – szczegółowy opis „Wesołego miasteczka”.

Symbolem poznańskiego parku zabaw była legendarna postać Twardowskiego, siedzącego na księżycu. Tak więc Polacy już w 1929 roku mieli swój „Twardowskiland”, podczas gdy w Ameryce pierwszy Disneyland powstał dopiero ćwierć wieku później. Oczywiście w 1929 roku istniały w Stanach Zjednoczonych inne parki rozrywki.

O pierwszej dekadzie dwudziestolecia międzywojennego mówiono wręcz, że był to złoty wiek lunaparków, powstających zwykle wokół drewnianych kolejek górskich. Nie inaczej było w Poznaniu, a tamtejsza kolejka mogła śmiało konkurować z największymi amerykańskimi rollercoasterami.

Jej tor miał zadziwiającą długość dwóch kilometrów (nawet dzisiaj mało która kolejka jest tak długa!) a jej zamontowanie kosztowało 100 000 ówczesnych złotych. W przeliczeniu na naszą dzisiejszą walutę byłby to mniej więcej milion złotych! Redaktorzy „Echa Powszechnej Wystawy…” zachwalali niezwykłą konstrukcję: W wagonikach „kolejki górskiej” przeżywać będzie można emocje zawrotnej jazdy na trudnych do pokonania krzywiznach, pochyłościach i wzniesieniach drogowych. Słowa słowami, ale spójrzcie na fotografie – wciąż robią wrażenie!

Kolejka górska (swojsko nazywana także „kolejką tatrzańską”) była główną atrakcją parku rozrywki, ale w żadnym razie nie jedyną. Całe wesołe miasteczko zajmowało powierzchnię 30 tysięcy metrów kwadratowych, a do przewiezienia kilkudziesięciu obiektów atrakcyjnych wszelkiej natury i rozmiarów potrzeba było ponad stu wagonów kolejowych.

Co ciekawe większość atrakcji możemy napotkać także we współczesnych lunaparkach – ani trochę się nie zestarzały. Drugim obowiązkowym punktem programu była „Kaskada wodna”. Gości przekonywano, że pozwoli ona z wysokiego wzniesienia błyskawicznie stoczyć się w łodzi na otwarte wody stawu.

Do tego dochodził cały szereg atrakcji związanych z samochodami: wówczas towarem luksusowym i zarezerwowanym wyłącznie dla najbogatszych. W przewodniku po „Wesołym miasteczku” czytamy: Na torze samochodowym udostępniona będzie każdemu przejażdżka oryginalnym dwuosobowym autem, którym bez najmniejszej znajomości szoferki można będzie samodzielnie kierować. Przygotowano też coś z myślą o łaknących wrażeń chłopcach: Dla dzieci zainstalowany jest autodrom z samochodzikami małych rozmiarów, pędzonymi baterją elektryczną i zaopatrzonymi w zderzaki. Brzmi znajomo?

Jeśli komuś samochód nie wystarczał, zawsze mógł się przesiąść do… samolotu.

To nie koniec rozrywek. Wystawowe czasopismo zachwalało także między innymi „Koło śmiechu”, „Latające fotele”, „Tor saneczkowy” czy „Dzikiego osła”: wózek ozdobiony na przedzie oślim łbem. Wózek, w którym znajdzie pomieszczenie 6 osób, przybierając zgoła niespodziewane pozycje, sprawiać będzie wrażenie rozbrykanego osła. Można było nawet pojeździć konno na hipodromie, a jak ktoś się zmęczył – odpocząć moment w restauracji, paszteciarni czy „dancingu” – którego kopuła, cała oszklona, nie ma podobnej sobie w całej Europie.

To wszystko zaledwie za złotówkę, bo tyle kosztował bilet wstępu do „Wesołego miasteczka”. Aż się łezka w oku kręci.

Autor: Kamil Janicki



Materiał pochodzi z:
– ciekawostkihistoryczne.pl
– mtp.pl
– nac.gov.pl
– cyryl.poznan.pl
– lazarz.pl
– fotopolska.eu

Powrót do poprzedniej strony